Kiedyś powiedziała mi 'Jestem taka zmęczona. Wykonywanie mojej pracy jest dla mnie jak ciągnięcie upartej krowy na szczyt góry'. Po krótkiej rozmowie zdała sobie sprawę z tego, że jako dziecko zawsze łatwo wygrywała. Ponieważ czuła się winna, że zawsze pokonywała inne dzieci, nauczyła się umniejszać swoje osiągnięcia- dawała fory innym żeby wyrównać szanse. Po przeanalizowaniu swojego zachowania zdała sobie sprawę z tego, że podobała jej się rywalizacja z resztą ludzkości. Chciała udowodnić, że jest miłą i 'normalną' osobą. Dla niej ważniejsze było to, żeby ją lubiano, niż odnoszenie sukcesów. Powiedziałam jej: 'Najpierw bądź miła dla siebie. Pozwól żeby reszta ludzkości zajęła się sobą'.
(Sztuka wojny dla kobiet Sun Tzu)



