Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alfabet-Ka.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alfabet-Ka.. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2015

Seks jest ważny!

Koniec i kropka. Na tym mogłabym zakończyć. Seks jest wielowymiarowym zdarzeniem, bez którego człowiek nie może zdrowo istnieć. 

Seks jest popędem. Zwierzęcym odczuciem pożądania, którego jako jeden z gatunków ssaków nie unikniemy. Dojrzewając poznajemy to odczucie, które niezaspokojone może prowadzić nas w najlepszym wypadku do frustracji, w najgorszym do najdziwniejszych dewiacji. Całkowita wstrzemięźliwość nie jest zgodna z naturą człowieka i odbija się na zdrowiu fizycznym i psychicznym osoby długotrwale powstrzymującej się od rozładowania tego boskiego napięcia. Nie bez powodu, prowadząc regularne życie seksualne, jesteśmy bardziej zrelaksowani i chętni do działania. Nie bez powodu też, brak zaspokojenia, wywołuje w nas złość, smutek i napięcie. Niezależnie od tego jakie mamy na jego temat poglądy, brak seksu wpływa na nasz nastrój, poczucie własnej wartości, emocje, którymi w dużej części rządzą hormony. 


środa, 15 lipca 2015

5 powodów, dla których wybieram Polskę PÓŁNOCNĄ

Trawa jest bardziej zielona tam gdzie nas nie ma. Pojeździłam, porównałam, pomieszkałam w różnych miejscach i już WIEM! Jestem dziewczyną z północy i to północ Polski miłować będę. Zjeżdżając nasz piękny kraj wzdłuż i wszerz stwierdziłam z pełnym przekonaniem, że są tylko dwie, najbliższe memu sercu lokalizacje. Pierwsza to Olsztyn, druga do Trójmiasto. Co takiego jest na północy czego południe może nam zazdrościć? 

Kraina Tysiąca Jezior. Zawsze gdy mówię, ze pochodzę z Olsztyna (a obecnie odpowiadam na to pytanie 3-4 razy w tygodniu), spotykam się z zachwytem "ooo byłem kiedyś na wakacjach na Mazurach (...) Daleko masz do jeziora?". Jak nakazuje lokalny patriotyzm, zawsze prostuję, że Olsztyn to Warmia. Jednak gdy pierwszy raz usłyszałam to pytanie, sama zdziwiłam się odpowiadając "To zależy do którego...właściwie mam 3 jeziora- każde w odległości do 3 km od domu". W tym momencie na twarz rozmówcy wstępuje zwykle rozmarzone 'woooow'. Na pytanie ile jezior jest na Warmii i Mazurach, nawet wujek Google nie chce udzielić szybkiej, jednoznacznej odpowiedzi. Ale wystarczy spojrzeć na mapę żeby zobaczyć, że ciężko przejechać z jednej miejscowości do drugiej, nie przemieszczając się między jeziorami. Zatem co mogę powiedzieć gdy Poznaniak mówi mi, że Malta jest piękna albo Krakus chce zabrać na plażę na Bagry? Zapraszam na Warmię i Mazury!

 

niedziela, 23 listopada 2014

S jak...Sopot.

Jest takie miejsce, w którym emocje łączą się z rozumem. Poza Doliną Pięciu Stawów, o której magiczności pisałam latem, jest jeszcze jedno miejsce, które wpływa na mnie zawsze kojąco. Sopot, w którym mieszkałam, którego ścieżki wydeptałam i w którym ciężko się zgubić. Miejsce, w którym gdy ucieknie autobus można dojść wszędzie pieszo. W którym jest bardziej chillowo niż gdziekolwiek indziej. Gdzie ludzie się uśmiechają a staruszki nie ględzą w trolejbusie na beznadziejność młodzieży. Miejsce, gdzie co 3 kroki można zatrzymać się na kawę w miłym wnętrzu, a wieczorem odwiedzić Złą Kobietę lub Trzy Siostry, w których zawsze znajdzie się dobry drink i masa ludzi przybyłych z całego Trójmiasta na weekendowe swawole. To tu spotkałam same życzliwe osoby. To tu jest mój Wydział. To tu jest plaża i molo i czas płynie trochę inaczej.

wtorek, 14 października 2014

K jak....Kraków

Od kilku tygodni zastanawiam się czy napisać tą notkę. Nie jest ona prosta i może być bardzo subiektywnie interpretowana, zwłaszcza, że mam świadomość bycia od kilku tygodni na szczególnie (w tym temacie) cenzurowanym. Mimo to, a może właśnie dlatego moje myśli coraz głośniej postulują o wydostanie się z głowy. Ta notka nie będzie o: polu, oglądnięciu i wszechobecnym 'że' w chodźże, weźże i innych językowych połamańcach, o których piszą wszyscy i wszędzie, punktując lokalne dziwactwa. Będzie o Krakowie z perspektywy mojej (nie)miłości, przeżyć i obserwacji, z lekkim zabarwieniem stereotypowym tam, gdzie ma ono związek z moim przyswojeniem kultury lokalnej. 

piątek, 19 września 2014

J jak.....Jeden Jedyny

Nie jestem zbytnio sentymentalna. Nie przewożę pamiątek z miejsca na miejsce, nie składuję albumów ze zdjęciami przepełnionymi historią. Nie zastanawiam się nazbyt długo jeśli mam wyjechać czy przestawić swoje życie do góry nogami. Mimo wszystko, w ciągłym chaosie i zmianach, jest kilka rzeczy/miejsc/momentów, które zajęły swoją niezastąpioną pozycję, stając się 'jednym jedynym'- niezastąpionym.

1. Zapach wieczornego spaceru nad jeziorem. Nie doceniałam go mając na co dzień. Od kiedy nie mam, każdy spacer nad jeziorem, zwłaszcza w ciepły letni wieczór pachnie znanym zapachem domu, niosącym spokój i uczucie, że jestem u siebie.

środa, 17 września 2014

I jak.....Impulsywność


Decyzje pod wpływem impulsu podejmuję często. Tak funkcjonuję i nie za bardzo wiem jak miałabym to robić inaczej. Muszę przyznać, że nad tymi ważniejszymi zastanawiam się już coraz dłużej, nosząc je chwilę w sobie. Mimo to, ostateczną kropkę nad "i" zawsze stawia reakcja na daną sytuację/myśl/zdarzenie.

niedziela, 7 września 2014

G jak.....Gniew

"Warto zwrócić uwagę na fakt, że nawet gdy chodzi o gniew, można mówić o pozytywnym i negatywnym jego aspekcie. Moim zdaniem gniew może być również wyrazem troski, uczucia. Taki rodzaj gniewu ma charakter zdecydowanie pozytywny i prowadzi do pozytywnych działań." 
'Rozmowy z Dalajlamą'

Gniewam się. Jest we mnie gniew. Z początku był ten negatywny- pełen pretensji, żalu, rozczarowania. Może dlatego pisałam trochę mniej bo z zasady nie lubię wylewać wiader pomyj na ten blog. Gniew zamieniał się w fochy, siłowanie się, walkę i całą serię wybuchowych emocji. I choć niczym chmura gradowa nie raz trącałam spojrzeniem bazyliszka na osoby znajdujące się obok, gniewałam się szczególnie na siebie. Gniewałam się, że zawierzyłam ślepo ideom odczepionym od pierwiastka realności, dopiero później weryfikując je, nabierając pokory i zrozumienia, że nie wszystko co ja przyjmuję jako dobre musi być dobre dla kogoś innego. Gniewałam się, że mimo braku dobrego przeczucia, przymknęłam oko na intuicję i dałam prowadzić się w ciemno. Gniewałam się, że pozwoliłam postawić się w sytuacjach bez wyjścia, w sposobie funkcjonowania, z którym się nie zgadzam i realiach, których nie przyjmuje za swoje. Gniewałam się na siebie, że na samym początku uciszałam złe myśli i nie powiedziałam 'nie' szukając lepszego rozwiązania. Gniewałam się, że kolejny raz umknęło moim podejrzeniom, że nie wszystko złoto co się świeci...

środa, 13 sierpnia 2014

E jak....Efektywność

Nie lubię pracować na czas. Co więcej- poza pomaturalnym epizodem w pracy na barze nigdy nie pracowałam na czas. Miałam to szczęście, że już na samym początku dostałam możliwość łączenia studiów z pracą i nie musząc przychodzić do biura codziennie, mogłam odbierać telefony i pisać maile do klientów o każdej porze dnia i nocy. Zajmowałam się wtedy sprzedażą i organizacją imprez integracyjnych i warunek był jeden: imprezy miały być. Efekt był taki, że będąc w biurze 2-3 dni w tygodniu po kilka godzin, miałam lepszą sprzedaż niż koledzy, którzy siedzieli w nim codziennie po 8 godzin i więcej czasu poświęcali na marudzenie nad otaczającą ich rzeczywistością niż pracą. Zdarzało mi się nawet czasem usłyszeć: 'Kasia, nie pracuj tak szybko.....'. Już wtedy myślałam sobie 'To co mam tu robić skoro już przyszłam?'. Minęło pięć lat i im dłużej pracuję na własną rękę tym bardziej jestem przekonana o tym, że efektywność a nie godzinówka to system stworzony dla mnie. 
Takie biuro?

sobota, 9 sierpnia 2014

D jak...Dolina Pięciu Stawów

Dolina Pięciu Stawów- Schronisko i Przedni Staw
Najbardziej magiczne ze wszystkich miejsc, które znam. Piękna, spokojna, położona powyżej 1600 m n.p.m., otoczona majestatycznie unoszącymi się wokół skalistymi szczytami Tatr Wysokich. Miejsce, do którego idąc, głowę zaprzątaną nizinnymi problemami zostawia się na dole. Schronisko, otoczone wyłącznie trudniejszymi szlakami Tatr, raczej nie przyciąga na noc przypadkowych turystów. Po zejściu jednodniowych wycieczek, każdy spotykając się na niewielkiej sali wspólnej wieczorową porą jest przyjazną duszą. Nie tylko za sprawą piwa z sokiem, które smakuje tam lepiej niż gdziekolwiek, ani wiśniowych Soplicówek wnoszonych przez nowo przybyłych. Tym co łączy większość nocujących jest miłość do tego miejsca i do szczytów, które je otaczają. Nie brakuje turystów żądnych wrażeń i wspinaczy, dla których trudne szlaki z łańcuchami to wciąż za małe bodźce. Bardziej doświadczeni doradzają początkującym gdzie i o której wyjść. Nikt nikogo nie nawraca od chęci przeżycia przygody. Bo góry wysokie to przygoda. Ci, którzy szukają w górach pięknych widoków, odwiedzają to miejsce raz i idą dalej. Ci, którzy wracają tu częściej to napaleńcy. Ludzie, dla których ważniejsze od łóżka jest miejsce na podłodze, ciśnięcie się w zbiorowej sali na materacach, spanie przed schroniskiem w śpiworach, jeden obok drugiego, z pobudką o 4:00 nad ranem- gdy pierwsi zapaleńcy wyruszają na szlak. Tylko w ostatnich dwóch dniach, słyszałam opowieści o wyprawie na Kazbek, w której uczestniczył jeden z korzystających z noclegu wspinaczy, spotkałam ojca z dwójką synów- 15 i 10 lat, którzy w trójkę od tygodnia wspólnie zdobywali najwyższe szczyty Tatr budując rodzinną męską sztamę czy wypiłam wino w towarzystwie Niemców, którzy wędrują z plecakami kolejny tydzień przez Czechy, Słowację i Polskę. W Pięciu Stawach poznałam też Dawida- młodego napaleńca, mieszkającego w schroniskach całymi miesiącami w oczekiwaniu na dobrą pogodę i partnerów do wspinaczki, dla którego póki co emocje i silne zastrzyki adrenaliny są ważniejsze niż studia, praca i spokojne życie na nizinach.

wtorek, 5 sierpnia 2014

C jak...CUDA

"Od pewnego czasu mocno wierzę w cuda....że rzeczy szalone potrafią się udać"

Szukam w pamięci momentu, w którym pierwszy raz uwierzyłam. Pierwszego razu kiedy świadomie uznałam, że dzieje się coś szalonego, do czego powodzenia potrzebny jest cud, w który uwierzę. Było to 11 lat temu. I jak często to bywa z cudami, swoje palce maczała w nich pierwsza miłość. Miłości od tamtego czasu się przetasowały. Jedne były bardziej szalone, inne mniej. Wszystkie były wyjątkowe. "Podobno każda miłość jest pierwsza...." lecz w czasie kiedy wiara w miłość upadała i podnosiła się sinusoidalnie, wiara w cuda trwała i trwa do dziś.

poniedziałek, 28 lipca 2014

B jak...BIEGANIE

Bieganie nie jedno ma imię. Często mówi się: "biegnę do pracy", "cały dzień biegałem po urzędach", "biegam z wywieszonym językiem" itd... Oznacza to zwykle nie mniej, nie więcej niż to, że spieszę się i nie jestem tym zachwycony. Bieganie przybrało jednak, dłuższy już czas temu, formę popularnego sportu miast, w których na wzór joggingu z amerykańskich filmów, coraz więcej osób zaczęło truchtem przemierzać ulicę aby być fit, wstać z kanapy, dobrze rozpocząć lub zakończyć dzień, zmęczyć się fizycznie i wyluzować psychicznie. Chwilę później pojawiły się u biegaczy smarphfonowe aplikacje rejestrujące dystans, tempo, trasę biegu, które upubliczniając na portalach społecznościowych wołały do wszystkich znajomych biegacza: 'Patrz ile przebiegłem- taki jestem runner! A Ty? Rusz się!'.

niedziela, 20 lipca 2014

A jak....ARTYŚCI

O artystach pisałam już wiosną więc kto czytał ten wie, że mam do nich słabość. Kto nie czytał, może wrócić do artystycznych wątków z romansem w tle.  Pierwszy post z serii 'Ta Ka. Ja Ka. od A do Z'- czyli moje własne wyzwanie stworzenia serii postów na tematy rozpoczynające się od kolejnych liter alfabetu, zaczynam z pewnym poślizgiem. Dwa dni zachodziłam w głowę szukając innego tematu na A. Nie znalazłam. To chyba znów potwierdza moją słabość do tych artystycznych pierwiastków....

Artyści- fascynujące osoby przepełnione kawałkiem świata niepojętego przez wszystkich, nielogicznego,  nierozsądnego i nieco...odmiennego.
Artyści- poszukiwacze skrajnych emocji, które przelewają na piękne dźwięki, słowa, obrazy, pokazy, odjechane kreacje i wszelkie twórcze inspiracje.
Artyści- po wielokroć egocentrycy skupieni na swoich odczuciach i swoim przekazie.
Artyści- często zagubieni w realiach rzeczywistości dłużnicy.
Artyści- szaleńcy warci niekiedy miliony- jeśli jeszcze nie dolarów to miliony westchnień.