Po dłuższej przerwie, spowodowanej długa listą zmian, nowości i zamieszania, nadszedł w końcu czas żeby napisać o tychże zmianach nieco dłużej.
Ten blog z założenia nie miał być wylewnią smutków, żali i marudzeń w stylu "jest mi tak źle a znów spadł dziś deszcz. A na dodatek nie cierpię jesieni". Nie miał być. Więc nie będzie. I dlatego piszę wtedy, gdy moje przemyślenia zataczają szersze granice mogąc się komukolwiek do czegokolwiek przydać, chociażby w kontekście przemyśleń własnych.
Przeglądając wszystko co wydarzyło się w ciągu ostatniego miesiąca, odnosząc to do schematu, który generalnie dominował i pewnie podświadomie dominuje w moim sposobie działania, olśniło mnie stwierdzenie, że z dużym prawdopodobieństwem, jestem już nie tylko przyzwyczajona do zmian wszelakich ale z dużym znakiem zapytania zastanawiam się czy nie można nazwać tego uzależnieniem od zmian. Idąc dalej, śmiem postawić tezę, że nawet jeśli nie jest to cecha całego pokolenia ludzi od 25 lat w dół, to na pewno sporej jego części.
czwartek, 19 września 2013
czwartek, 15 sierpnia 2013
Krok w kierunku świata zwanego DOROSŁOŚCIĄ.
Etykiety:
Filozofi-Ka.
Ostatnio dzieje się tyle, że nie nadążam z pisaniem. Myślę, wymyślam, robię, a kiedy chcę coś napisać, myślenie jest już tak przemyślane, że nie starcza pamięci na wenę.
Przygotowuję się do wstąpienia w zupełnie nowy etap swojego życia. I nieubłaganie czuję, że żarty się kończą. W poniedziałek, składając własnoręczny podpis na cyrografie zwanym umową najmu, zakończyłam czasy beztroskiego zarabiania na własne przyjemności. Bo niezależnie czy mieszkałam sama czy z rodzicami, trzeba powiedzieć sobie jasno, że siatka asekuracyjna wisiała zawsze dwa metry pod stopami. Teraz siatka oddali się o 200 km a w razie kaprysu, uciekać będzie można co najwyżej 13 minut w stronę morza. Zabawne, że to nie zarządzanie 300 osobową organizacją, nie studia, nie pierwsza wyprowadzka z domu i nie żadne inne wrażenia, których mam w pamięci całą masę wywołały taką świadomość jak zwykła umowa najmu z pakietem wielkich nadziei w komplecie.
środa, 7 sierpnia 2013
Etykiety:
Filozofi-Ka.
Śliskim wierszykiem o śliskim zjawisku słów kilka:
Trudy i poty wylewa nie jeden
Trudy i poty wylewa nie jeden
By komplementem się wbić pod sam Eden.
Nie myśli- główkuje
Wciąż skomle i szlocha
By nie usłyszeć przypadkiem "wynocha"
wtorek, 6 sierpnia 2013
Warto próbować!
Etykiety:
Filozofi-Ka.
Od kilku dni, czas przed komputerem spędzam na pracy- żmudnym uzupełnianiu tekstów na stronie, pisaniu ofert, odświeżaniu szablonów. Po to żeby zdążyć z czasem i przygotowaniem do wrześniowej rewolucji, na której opis jeszcze przyjdzie czas.
Dziś po 8 godzinach przed monitorem, potwierdziłam i stanowczo orzekłam, że nie nadaję się do detali technicznych. Nie wyobrażam sobie zamknięcia na 8 godzin w biurowym pokoju i wykonywania powtarzalnych czynności. Potrzebuję zmienności bo inaczej zaczynam wariować.
czwartek, 1 sierpnia 2013
Popkultura wolności (?)
Etykiety:
Filozofi-Ka.
Słowo 'wolność'? Chwilę po pierwszym skojarzeniu związanym z decydowaniem o sobie i robieniem tego co się chce, jest ono wypychane przez nadciągające z drugiej części głowy patetyczne wizje powstańcze mieszane z opowieściami o czasach wojny, komunizmu i wszystkich nieszczęść, które mimo upływu czasu i tego, że najmłodsze pokolenie 'dorosłych' nie ma z nim związanych ŻADNYCH doświadczeń, żyją w narodzie do dziś. Nie ma dnia żeby wśród internetowych postów nie zobaczyć wpisów głoszących hasła w stylu "żyj swoim życiem, jestem jaki jestem i nic Ci do tego, miej odwagę czerpać z życia to co najlepsze, żałujesz jeśli nie spróbujesz...bądź sobą i bądź wolny". Sama jestem wielką fanką tego typu idei i mniej się boję wariatów, którzy rzeczywiście wprowadzają je w życie niż tych, którym nigdy nic 'nie wypada'. Jednak wraz z rosnącą popularnością wygłaszanych haseł, zauważam paradoks, który sprawia, ze stają się niekiedy bezsensem i czczym bełkotem.