sobota, 27 lipca 2013

"...ona zapyta tylko, czy dobrze ukryłam zwłoki..."

"- Opowiadamy sobie z Olą o rzeczach, o których nie mówimy naszym partnerom, a już na pewno nie rodzicom! O tym, o czym nie mówimy nikomu. Bo mamy taką potrzebę, żeby się wygadać, podzielić z kimś przeżyciami, emocjami, też tymi najintymniejszymi, czasem wstydliwymi. A mężczyzna zaraz powie: no dobrze, ale czego ode mnie oczekujesz? Czy nie boimy się tak odsłaniać? Przecież wiemy, że ta druga tego nie wykorzysta i nikomu nie powie. Sprawdzone! - śmieje się Aneta.
Jakie to rzeczy? Przyjaciółki zgodnie milczą. A potem jedna z nich dodaje: - Bo wiesz, gdybym zadzwoniła do niej w nocy i powiedziała: "zamordowałam człowieka", to ona zapyta tylko, czy dobrze ukryłam zwłoki. I czy aby nie trzeba mi w tym pomóc."
Twój Styl 4/2013


Babska przyjaźń? Zdarza się rzadko. Ale kiedy już się zdarzy, powraca jak bumerang. Przemierza kilometry, wiele dni ciszy, niespodzianki które przynosi życie.

piątek, 12 lipca 2013

Moje Rysy

"Jesteś młody. Jeszcze niewiele widziałeś. Jeśli nie pojedziesz, nie zobaczysz, nie będziesz miał wypadku samochodowego, nie złamiesz ręki, nie oparzysz się, trudno będzie Ci pojąć rozmówcę, emocje, opowiedzieć historię wiarygodnie". 
fragm. wywiadu z J.Kuźniarem. Twój Styl nr 6(275)


Rysy 10.07.2013


Wlazłam na te magiczne Rysy.

piątek, 28 czerwca 2013

Chuliganka

W ostatnim półroczu, zdecydowanie "wyrobiłam" wielokrotną dawkę książek czytanych przez statystycznego Polaka, wkraczając do grona 11% 'czytających regularnie', ratujących budżety polskich wydawnictw. W tym czacie przeczytałam różne książki. Od poradników psychologicznych, po rozmyślania nad duchowością i sensem życia w ujęciu rożnych kultur, przez powieści pisane w stylu wyuzdanego Greya, aż do obyczajowej opowieści o z pozoru beznadziejnym romansie, którą 'połknęłam' w dwa dni, wypełniając historią Ewy i Zeliema obie noce i w każdej wolnej chwili wyczekując co wydarzy się na kolejnej stronie.

niedziela, 23 czerwca 2013

Pokolenie "ch****o ale stabilnie"

Piątek był podobno jednym z tych dni ważniejszych. Choć z kilkudniowym wyprzedzeniem wydawało mi się, że wszyscy w koło bardziej przejmują się nadchodzącym wydarzeniem niż ja sama. Wraz ze wzrostem podniecenia nad mym wyższym wykształceniem, we mnie samej rosło raczej przerażenie i pytanie "no i co dalej?". Bo ja nie wiem. Wychodziłoby na to, że powinnam być od dwóch dni poważnym dorosłym człowiekiem, z CV w ręku. Jeszcze lepiej byłoby mieć już zorganizowaną pracę. A najlepiej, aby wznieść się na wyżyny rodzinnego umiłowania w kategorii "córeczka tatusia" byłoby mieć tą pracę w "dziale księgowym dużej olsztyńskiej firmy" lub od biedy "w bezpiecznej budżetówce". Pierścionek zaręczynowy na palcu i data ślubu zaklepana na wiele miesięcy przed, też byłby mile widziany. Jedynie z rozsądnym, w klasycznym tego słowa ujęciu, człowiekiem u boku. Do odkładania planów na dzieci, na szczęście już nasze społeczeństwo przywykło więc przynajmniej to mamy z głowy.

niedziela, 16 czerwca 2013

Nie teraz bo...."bo co?" - Hej w góry, w góry, w góry!

Jadę w góry! Jadę do gór! Jadę do godzin rozmów z własnym plecakiem i sobą samą. Jadę po zachwyt w zmęczeniu. Jadę rzucić okiem na Pięć Stawów, w których uroku zakochałam się bezgranicznie. Jadę do braku zasięgu telefonów i marzeń o Coli, wycenionych na 12 zł/ litr. Nie ma miejsca, do którego chciałabym wracać bardziej. Wykorzystując więc pierwszą lepszą okazję- po prostu JADĘ!